Marzenia się spełniają

Historia pasji do motoryzacji i zabytkowych Mercedesów

Moje zdjęcie / kolekcja

Marzenia się spełniają.

Kiedyś, gdy byłem małym chłopcem, dłubałem – naprawiałem rowery. Potem był motorower Simson. Ależ to była radość z dłubania przy nim – nawet zwykłe czyszczenie sprawiało ogromną satysfakcję.

Gdy stałem się właścicielem pomarańczowego Fiata 126p, wydawało mi się, że już mogę wszystko. Marzeniem było wtedy posiadanie starego, zabytkowego samochodu – samodzielnie go naprawić, doprowadzić do porządku i… tyle. Aż tyle.

Gdy w 2013 roku kupiłem swój pierwszy samochód zabytkowy – Mercedesa R107 – radość sięgała zenitu. To było coś więcej niż szczęście. Co ciekawe, nie było przy nim nic do zrobienia. Do dziś ten egzemplarz z 1984 roku pozostaje u mnie w stanie fabrycznym, nigdy nieodnawiany.

Wtedy jednak rozwiązał się worek z marzeniami.

Kolejnym samochodem był oczywiście Mercedes 300 z 1954 roku – słynny „Adenauer”, a później następny i kolejny. Dziś jest ich już kilkanaście, w tym kilka dość rzadkich egzemplarzy. Większość z nich samodzielnie doprowadziłem do stanu jak najbardziej zbliżonego do fabrycznego.

Podczas przygotowania pojazdu dbam o każdy szczegół i staram się, aby jak najwierniej oddać wygląd egzemplarza w dniu, w którym opuszczał fabrykę kilkadziesiąt lat temu. Przywracam oryginalny kolor nadwozia, właściwy kolor i materiał tapicerki oraz wyposażenie (radio, klimatyzacja itp.). Wszystkie informacje o danym samochodzie czerpię z daten karty pojazdu.

Do renowacji wykorzystuję wyłącznie oryginalne części, a prace blacharsko-lakiernicze oraz tapicerskie zlecam wyłącznie bardzo profesjonalnym firmom.

Nie dopuszczam niedoróbek — to po prostu boli. Nie pozwalam też na przeróbki, „udoskonalenia” czy tuning. Te samochody mają pozostać sobą.

W swojej kolekcji posiadam szereg ciekawych egzemplarzy Mercedesa, także takich występujących pojedynczo na świecie. Zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia i obejrzenia kolekcji.

Mówi się, że stare pojazdy mają duszę — i coś w tym jest. Ale gdy samodzielnie doprowadzi się je do stanu używalności i ruszy w drogę z wiatrem we włosach, wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa frajda.

Marzenia naprawdę się spełniają — trzeba tylko w nie wierzyć i trochę się postarać.

Chciałbym, aby te samochody nie były jedynie eksponatami w garażu. Moim marzeniem jest przedstawiać je Państwu w miejscach pięknych, wyjątkowych i niezwykle ważnych dla mojego miasta – Łęczycy.

Wierzę, że połączenie zabytkowej motoryzacji z lokalnym dziedzictwem pozwoli spojrzeć na te auta w zupełnie nowym świetle.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do wspólnej podróży w czasie.